niedziela, 23 lutego 2014

Godzina 6.00 pora wstać,syna do szkoły wyszykować,ale jeszcze coś napiszę,dzisiaj jeszcze nic się nie wydarzyło,ale mam nadzieję że pogoda będzie tak piękna jak wczoraj,to wybiorę się z dzieciaczkami na przejażdżkę rowerową.
Wczoraj była pogoda piękna,mój dzień rozpoczął się w kuchni zresztą jak co dzień,ponieważ wszyscy zapomnieli o tym aby kupić chleb w sobotę bo właściwie przyzwyczaili się że im upiekę,ale ja w sobotę też byłam zajęta w stajni,więc wczoraj z rana wzięłam się za pieczenie bułek i chlebka,a potem szybko obiadek i do stajni,już nie wyobrażam sobie życia bez koni.

Carabelcia nie dała sie dobrze sfoografować,ale jest to wspaniały koń.
Zobaczymy co przyniesie dzisiejszy dzień,na razie pochmurno jest,mnie czeka znowu pieczenie,dzisiaj bułki śniadaniowe.

wtorek, 18 lutego 2014

Dzisiaj wstawało mi się ciężko ,jeszcze człowiek by pospał,ale syna do szkoły muszę wyprawić,no i bułeczki z rana trzeba było mu upiec,bo on lubi takie jeszcze cieplutkie.
Wczorajszy dzień spędziłam w kuchni,ale pogoda była piękna od rana słońce świeciło tak jakby była już wiosna,zrobiłam obejście po ogrodzie i moja wierzba Iwa bazie puszcza,liliowce też zaczynają już wyłazić spod ziemi,a tak w ogóle nic ciekawego się nie działo.Czekam,czekam z nie cierpliwością na wiosnę żeby własnie zacząć prace ogródkowe,i remontowe.Posadziłam wczoraj śliwy, mam nadzieje że nic im nie będzie i się przyjmą.
Niedługo nam się rodzina kocia powiększy....mamy dwa koty kocura i kotkę,oraz królika miniaturkę zyzia,ostatnio się zastanawiam czy nie zając się hodowlą króliczków,mój na razie ma 3 miesiące.Planujemy tej wiosny zrobić stajenki i nabyć kozy mleczne żeby mieć mleko i wyrabiać swoje sery(wiedzę na ten temat już zgłębiam),a moim wielkim marzeniem jest posiadanie konia ale z tym to poczekam do lata trzeba do tego solidnie się przygotować,a puki co jeżdżę niedaleko do stajni i tam  czyszczę i opiekuję się końmi po prostu to kocham,oczywiście także uczę się jazdy konnej,mąż się śmieje że mogłabym pracować jako koniuszy,bo serce mnie boli jak  jadę już do domu.Oczywiście będziemy także posiadać ptactwo,jeszcze nie wiemy jakie ,ale kury to na pewno nie ma to jak swoje jajeczka.
Dzisiejsze poranne bułeczki ,grahamki zawinięte jak rogaliki ze słonecznikiem i siemieniem lnianym
pycha właśnie wcinam z powidłami.
Wczoraj upiekłam także chleb mieszany na zakwasie,troszkę przepis zmodyfikowałam i nie wiedziałam czy wyjdzie,ale super wyszedł jest pyszny,mąż już prawie zjadł tzn.że był dobry.
chlebek także jest ze słonecznikiem i siemieniem lnianym,miał rosnac 3-4 godziny a czekałam 7 godzin,ale wyszedł jest super.
Dzisiaj mąż jest w domu więc będziemy wozi nawóz pod namiot który powstaje i już nie mogę się doczekać kiedy tam będą rosły pomidory,papryka,dynia,fasolka,obok namiotu tez będą warzywa marchew ,pietruszka i takie tam inne a i mój ulubiony szpinak,nie ma to jak własne warzywa a potem z nich przetwory.Pogoda coś nie taka zrobiło się pochmurno i wieje wiatr.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Przeprowadzka z miasta na wieś...początek wszystkiego od nowa

Hmm...od czego by tu zacząć,może od początku...
Już długo marzyłam o tym żeby zamieszkać na wsi,od zgiełku miejskiego,od szybkiego życia w pośpiechu,marzyłam o spokoju i ciszy,taka jest widocznie moja natura,nie wszyscy przecież lubią spokój i ciszę wiejską....my to znaczy ja i mój mąż bo dzieci nie koniecznie,ale co tam im się dziwić...szczególnie najstarsza córcia typ buntownika ma prawie już 14 lat i uważa że wieś to dobra jest na spędzenie tylko wakacji ,ale żeby mieszkać to raczej nie...póki co niestety została w mieście z moimi rodzicami do skończenia gimnazjum,nie chcieliśmy odrywać jej tak gwałtownie z tamtego jej świata,bo mogłaby  dopiero się zbuntować.Mieszkamy na wsi od sierpnia czasem jest ciężko, dom do całkowitego remontu chociaż przezimować się w miarę dało,ale na wiosnę dużo roboty przeróbka całkowita,burzenie dachu podnoszenie góry o 1m,kucie podłóg,po prostu wszystko czasem jak pomyśle o tym to mnie to troszkę przeraża,i ile to trzeba pieniędzy na to wszystko.Nie mogę się doczekać wiosny aż wyjdę do swojego ogrodu a mam spory bo 2800m2 więc jest co robić,rękawy zakasać i do roboty...w ubiegłe lato zdążyłam przed domem wykopać oczko o którym marzyłam,sama wykopałam i obsadziłam roślinami może nie jest duże ale cieszę się z niego i moja praca nie poszła na marne zaraz po obsadzeniu roślinami pojawiły się w nim żabki jedna to nawet taka przepiękna zielona ,zagościły także ślimaki wodne,i to kumkanie wieczorne rewelacja,człowiek się wycisza tak sobie siedząc przy wodzie i słuchając rechotu żab,po jakimś czasie naliczyłam ich 12,mam nadzieję

A to jedna z żab która dała się sfotografować
że w tym roku też będą,ponieważ przy oczku jest niewielki skalniak a ziemie mamy tu gliniastą pojawiły się także traszki a one lubią właśnie takie klimaty....
Moje niewielkie oczko ale własnoręcznie zrobione i jestem z niego dumna
a to mój syn ,który znalazł sobie świetna lokalizacje do zabawy.....
Tak więc jak wspominałam dom mamy całkowicie do remontu,nazywam go naszą małą ruderką,ale będzie z niego mały piękny pałacyk mam nadzieję hahaha.....
a to własnie nasza ruderka,gruz już z kuchni wyrzucony
troche go było,plan na rozbudowe jest.
mam nadzieje że w to lato dam już zdjęcie mojego nowego ślicznego domku,chociaż prawdę mówiąc jak moja rodzina go zobaczyłą to załamała ręce,zdjęcie było w lipcu robione teraz to wygląda troszeczkę lepiej udało nam się zrobić kuchnie przez zimę i wstawić okno, do salonu nie było sensu bo podłogę trzeba kuć a okno będzie nisko więc przy kuciu mogło by okno ulec uszkodzeniu,tam gdzie kiedyś była stajenka będzie nasza sypialnia, będzie dobudowany spory ganek no i dom podniesiony bo przecież u góry trzeba cztery pokoje,3 dla dzieci a jeden gościnny,tak jak już wcześniej wspominałam kupę roboty nas czeka tej wiosny,aż się boję bo czasem ręce mi opadają.....niestety choinka będzie musiała zniknąć ponieważ od drzwi w lewo będą kolumny i taras dlatego okna są długie,a od drzwi w prawo po całej długości będzie ganek...szkoda mi tego świerka poniewaz pięknie wygląda przy oknie szczególnie tym nowym hahaha...hmm własnie siedzę pisząc i spoglądam na nią...
Niewiele przez zimę sie zmieniło ale jednak coś jest lepiej,a bedzie jeszcze 1000 razy lepiej
A to kawałek mojego oczka i ogródka ,zimą nie wygląda tak pięknie ale też nie najgorzej,z niecierpliwością czekam na lato jak wszystko zakwitnie...
pogoda już piękna słońce świeci, ale woda jeszcze zamarznięta
jeszcze jedno i już ostatnie na dzisiaj zdjęcie,moje podwórko za domem....
na samiutkim końcu ogrodu,tam gdzie ziemia zaorana powstaje budowa mojego namiotu na pomidorki,paprykę i inne warzywa...
To na dzisiaj już kończę,jest piękna pogoda więc wybieramy się z synusiem na spacer do lasu........może wieczorem dodam parę słów o sobie i o moich pupilach...